HG SS PO GODZINACH
Blog > Komentarze do wpisu
« Złodziejka cz. 1
Tańcząc z diabłem cz. 1 »

Złodziejka cz. 2
Swojego czasu zastanawiałam się nad kontynuacją "Złodziejki", ale jak na razie wena mnie opuściła i chyba zacznę po prostu tłumaczyć teksty i je tutaj wrzucać. Tak naprawdę to jeden jest już prawie skończony, więc lada moment powinnam go tu zamieścić.

 

Snape odwrócił się gwałtownie i ryknął:

- Expelliarmus!

Z zadowoleniem patrzył jak różdżka (najpewniej tego kretyna Pottera...) łagodnie ląduje w jego otwartej dłoni, po czym dodał ze złośliwym uśmiechem:

- Accio peleryna niewidka.

Jakież było jego zdziwienie, gdy dostrzegł znajomą burzę brązowych włosów panny Wiem-To-Wszystko-Granger.

- Proszę, proszę... Kogo ja tu widzę... Panno Granger, cóż za spotkanie – złośliwy uśmiech jedynie się powiększył – Zapewne ma pani jakiś bardzo ważny powód, by nie być teraz w wieży Gryffindoru, nieprawdaż? Razem z tymi kretynami ratujecie świat? Chętnie pani wysłucham, panno Granger.

Hermiona spojrzała na niego błagalnym wzrokiem, lecz Snape ją zignorował. Nie lubił jakichkolwiek oznak słabości. A już na pewno nie u tej konkretnej dziewczyny... Choć w sumie już nie dziewczyny, a młodej kobiety. Uśmiechnął się w duchu. Taka inteligentna czarownica. Niechętnie przyznawał to nawet przed samym sobą, nie mówiąc już o kimkolwiek innym, ale w pewnym sensie podziwiał ją. Podziwiał i szanował. Była jedną z nielicznych osób, przy której musiał się pilnować. Nie mógł już pozwolić sobie na żadną pomyłkę na zajęciach. Na pewno zaraz by ją wychwyciła i w typowy, bezczelny dla siebie sposób, ośmieszyłaby go na oczach klasy. Gdy krytykował ją, jej zachowanie, lub jej eliksir, była na tyle odważna (lub po prostu wzburzona, w niektórych przypadkach...), by mu się odszczeknąć i musiał przyznać, że zawsze robiła to w sposób ukazujący jej nieprzeciętną inteligencję...

Tego wieczoru wykazała się wielką odwagą (albo głupotą...) i pomysłem, aby dostać się do jego składziku, ale teraz zachowuje się jak przerażony kurczak i to mu się zdecydowanie nie podobało. Jednak jeszcze bardziej nie podobał mu się fakt, że w ogóle interesuje się tą przeklętą dziewuchą. Zachciało ci się, durniu, amorów na stare lata – pomyślał zdegustowany. Przewrócił oczami i mówił dalej:

- Powiem pani szczerze, że jest pani ostatnią osobą, którą spodziewałbym się tu teraz zobaczyć. Któregoś z moich Ślizgonów – owszem, tych kretynów Pottera i Weasleya – naturalnie – w jej oczach dostrzegł pierwsze iskierki buntu, bardzo dobrze... - nawet tego półgłówka Longbott...

- Neville nie jest głupi! – zaprotestowała stanowczo.

- Milcz! - krzyknął – masz jeszcze czelność się odzywać?! Choć może masz rację. Longbottom jest nie tylko głupi, ale także tchórzliwy.

Z satysfakcją obserwował jak na bladych, jak dotąd, policzkach dziewczyny pojawia się rumieniec złości. Jej oczy zaczęły błyszczeć i wyraźnie widać było, że musi się kontrolować, aby mu nie odpyskować. Czasem nawet żałował, że na lekcji nie mogą sobie pozwolić na małą kłótnię. Sztywna etykieta szkolna jasno ustalała reguły relacji: nauczyciel – uczeń i dziewczyna często nie mogła odpowiedzieć mu tak, jakby chciała. Ale teraz może jej chyba trochę pofolgować... Na usta Snape'a wpłynął leniwy uśmieszek, co tylko jeszcze bardziej podjudziło Hermionę. Taaak... O to właśnie chodziło. Wolał jak jest zła, niż gdy zachowuje się niczym zwykły skarcony uczniak.

- Cóż... Chyba jestem zmuszony do wymierzenia pani stosownej kary – ręką wskazał jej drzwi – zapraszam w moje skromne progi, panno Granger.

Hermiona z wysoko uniesioną głową wyszła ze składziku i przeszła do klasy. Już miała usiąść przy ławce najbliżej biurka, gdy dobiegł ją głos Snape'a:

- Proszę dalej, panno Granger.

Minął ją bez słowa i wyszedł z klasy. Hermiona niechętnie poszła za nim. Była pewna, że zmierzają prosto do gabinetu dyrektora, dlatego tym większe było jej zdziwienie, gdy wskazał jej drzwi obok klasy, których, była tego pewna, nigdy wcześniej tam nie było.

Severus, nie oglądając się na dziewczynę, wszedł do środka. Hermiona stanęła niepewnie w wejściu. Co to za pomieszczenie? Weszła za profesorem i spłynęło na nią olśnienie. Prywatne komnaty Snape'a?? Nie to, że nie wiedziała, że takowe posiada, ale nie przypuszczała, by jakikolwiek uczeń mógł pochwalić się wizytą w tym mieszkaniu.

Delikatnie zamknęła za sobą drzwi i zaczęła się dyskretnie rozglądać. Znajdowali się w salonie. Zresztą bardzo gustownie urządzonym salonie. Snape siedział na jednym z foteli stojących koło kominka. Hermiona powoli zrobiła kilka kroków i spojrzała niepewnie na swojego nauczyciela.

- Coś nie tak, panno Granger? - spytał unosząc do góry prawą brew. W dłoniach trzymał szklaneczkę wypełnioną złocistym płynem.

Będzie pił? - pomyślała zaskoczona dziewczyna – będzie pił w obecności uczennicy?

Zaraz jednak uspokoiła się. Był przecież dorosły, ona zresztą też. Dlaczego nie miałby napić się alkoholu, w dodatku we własnym mieszkaniu?

- Więc... panno Granger – zaczął spokojnie Snape – jest pani podejrzana o kradzież...

- Proszę nie wyrzucać mnie ze szkoły – rzuciła w akcie desperacji – ja to na pewno mogę jakoś wytłumaczyć i ...

- Ucisz się durna kobieto – warknął zirytowany Snape. Hermiona drgnęła na zimny ton jego głosu, ale zaprotestowała cicho, chociaż chyba bardziej do siebie niż do niego:

- Nie jestem głupia...

- Jesteś głupia, choćby dlatego, że uważasz, że dyrektor pozwoliłby na wydalenie cię ze szkoły.

Hermiona uśmiechnęła się lekko, kompletnie ignorując wcześniejszy przytyk profesora. Snape kontynuował:

- Nie myśl jednak, że twoje zachowanie obejdzie się bez kary – uśmiechnął się złośliwie. Teraz zabawi się jej kosztem... – Zanim mi pani przerwała, chciałem powiedzieć, że jest pani podejrzana o kradzież, swoją drogą dość bezczelną kradzież, dlatego jestem zmuszony panią zrewidować.

Z nieukrywana satysfakcją patrzył, jak księżniczka Gryffindoru blednie, a następnie na jej policzki wstępuje szkarłatny rumieniec spowodowany nagłym oburzeniem.

- Co takiego? - krzyknęła. Wypowiedź Snape'a wydała jej się absurdalna. Zrewidować? Czyli co? Obmacać? Nie... Na pewno żartuje sobie z niej sobie w ten swój wyjątkowo paskudny sposób. Jednak gdy na niego spojrzała, przekonała się, że on wcale nie żartuje. Spojrzała w jego czarne oczy i nagle w jej gniew wbiło się, zupełnie niespodziewane, pożądanie. Czuła się osaczona, ale również przyjemnie podekscytowana, na myśl, że on będzie jej dotykał.

Ten nawał emocji zupełnie ją zaskoczył. Przeszedł ją przyjemny dreszcz. W głębi duszy czuła, że to niewłaściwe, ale wilgotne majtki powoli odbierały zdolność myślenia, z reguły rozsądnej, Hermionie Granger. Pozostała jedynie rozpalona do czerwoności kobieta, mężczyzna, który był jej obiektem westchnień już od dłuższego czasu, oraz wizja jego dłoni na jej rozgrzanym ciele.

Snape zauważył zmianę w stojącej przed nim młodej kobiecie. Wcześniej ewidentnie wpatrywała się w niego ze złością, a teraz? Teraz jej spojrzenie nie było tak pewne, jak wcześniej. Była jakby zamyślona, uciekała wzrokiem, zaczęła głębiej oddychać. Poczuł, że robi mu się zdecydowanie za gorąco. Czyżby przesadził? W sumie dopuszczał do siebie myśl, że chciałby, żeby do czegoś... doszło, ale skoro dziewczyna ma zacząć się go bać, to musi to jak najszybciej zakończyć. Nie tak to miało wyglądać.

- Na pewno nie chciałaby pani, abym zrobił to osobiście. To oczywiste. Proszę samej się rozebrać – powiedział sucho i dobrze, że siedział, bo na pewno upadłby, na widok jej rozczarowanej miny. Więc może? Może jest szansa, że... Nie, Severusie. Wydawało ci się. A choćby nawet, to jest to twoja uczennica i twoim zasranym obowiązkiem jest dbać o nią i... o jej cnotę? No, kurwa, bez przesady...

Natomiast Hermiona nieświadoma bitwy, jaka rozgrywała się w myślach swojego nauczyciela Eliksirów, odpięła srebrną zapinkę wierzchniej szaty i brązowy materiał opadł na podłogę, układając się zgrabnie dookoła jej kostek. Spojrzała najpierw na nią a potem na Snape'a, który właśnie luzował kołnierzyk swojej koszuli. Uśmiechnęła się prowokacyjnie. Co ma być to będzie – pomyślała - najwyżej odpowiednio zredukuje mu pamięć.

Samokontrola Severusa wisiała na włosku. Przecież w ogóle nie powinien jej tu przyprowadzać, ale skoro nadarza się taka okazja... Decyzję podjął w momencie, gdy dziewczyna nieświadomie oblizała usta. Doszedł do wniosku, że jeśli o niego chodzi, to pieprzyć wszelkie zasady i jakąkolwiek kontrolę. Najwyżej rzuci na nią krótkie Obliviate i będzie po kłopocie. W chwili obecnej miał znacznie inny, ważniejszy kłopot, który rósł, w miarę, jak Hermiona odpinała guziki białej, szkolnej koszuli.

Hermiona powoli rozpinała swoja bluzkę. Guzik po guziku odsłaniała jasną skórę dekoltu. W końcu rozpięła całą koszulę. Jej dół, sprawnym ruchem, wyciągnęła ze spódnicy i oczom Snape'a ukazał się wręcz panoramiczny widok dwóch niezbyt dużych, za to zgrabnych piersi, okrytych jedynie bawełnianym biustonoszem. Zdjęła bluzkę do końca i rzuciła ją na podłogę. Zadrżała na chłód panujący w pomieszczeniu. Teraz stała, ubrana jedynie w stanik i spódnicę i jakby zawstydzona spojrzała na Snape'a, nie bardzo wiedząc co robić dalej. Severus był już jednak zdecydowany.

- Dalej proszę – ponaglił ją – teraz spódnica.

Dziewczyna sięgnęła do tyłu, gdzie był suwak spódnicy, wypinając przy tym nieznacznie klatkę piersiową. Rozpięła suwak i zsunęła spódnicę. Ciemne, idealnie przylegające rajstopy okrywały zgrabne nogi, uda i biodra dziewczyny. Postanowiła zakończyć pokaz. Dalszy rozwój sytuacji będzie zależał tylko od niego. W ten sposób nie wyjdzie na głupiutką, kierowana wyłącznie hormonami nastolatkę. Nie musiała długo czekać na jego reakcję.

- Teraz rajstopy – powiedział nieco zachrypniętym od pożądania głosem.

- O nie! Przecież widzi pan, że nic nie mam. Mogę już się ubrać? - z rozbawieniem patrzyła na jego zwężone oczy. Ups, chyba zdemaskował jej małą prowokację. Nigdy nie była zbyt dobra aktorką.

- Niech się pani jeszcze obróci tyłem – powiedział niezmieszany Snape. Hermiona zgrabnie wyszła z porozrzucanych rzeczy i stanęła tyłem do niego. Wtedy odstawił szklaneczkę z Ognistą, podniósł się z fotela i podszedł do niej. Hermiona nie odwróciła się, wiedząc, że jej nauczyciel stoi tuż za nią. Objął ją w pasie, jednocześnie kładąc dłonie na jej brzuchu, tym samym przyciągając do siebie. Wyraźnie poczuł jej cudowne pośladki na swoich biodrach. Był pewien, że ona czuje jego sterczącego penisa. Hermiona westchnęła cicho. To tylko upewniło go, że jest podniecona, równie mocno jak on sam. Wtulił twarz w jej włosy i przysunął usta do jej ucha.

- I co teraz, panno Granger? Była pani bardzo niegrzeczną dziewczynką i zasługuje pani na surową karę – powiedział cicho i przesunął językiem po delikatnym płatku jej ucha.

Hermionie przebiegły ciarki po plecach. Zawsze tak reagowała na choćby najlżejszy dotyk w tej okolicy ciała. Nieświadomie całą sobą otarła się o mężczyznę. Tego było za wiele. Snape obrócił Hermionę i nie czekając na żadne przyzwolenie z jej strony, wpił się w jej usta. Hermionie zakręciło się w głowie, gdy Snape zaczął ssać jej dolna wargę, by następnie wtargnąć językiem do środka. Jedną rękę wplotła w jego włosy, by mieć go jak najbliżej siebie, a drugą zaczęła rozpinać jego szaty.

Snape wyczuł, że jej ruchy zaczynają być gwałtowne, więc uniósł ją lekko do góry, by mogła opleść go nogami w pasie i zaniósł do sypialni.

W sypialni, nie chcąc niepotrzebnie tracić czasu, rzucił Gryfonkę na swoje ogromne łóżko. Rozerwał jej rajstopy do końca. Teraz miał do jej łona swobodny dostęp. Przez chwilę pieścił ją poprzez majtki. Hermiona wiła się z wszechogarniającej przyjemności. Z jej gardła wydobywały się co chwila jęki rozkoszy. Severus odsunął biały paseczek jej majtek na bok, odsłaniając wilgotną różyczkę młodej kobiety. Delikatne, rozchylone płatki wręcz zapraszały do środka. Hermiona, nie wiedząc co robić z rękami, zacisnęła mocno pięści na koszuli Snape'a.

- Och, Severusie... - jego imię w ustach tej słodkiej dziewczyny podziałało na niego, jak nic innego. Rozmasował, obficie już wyciekającą wilgoć po jej podbrzuszu i wewnętrznych stronach ud. Wsuwał palce do jej środka, ale na razie bardzo delikatnie. Jeden, najwyżej dwa i to nie głęboko, ale to wystarczało, by Hermiona odchodziła od zmysłów. Odrzuciła głowę do tyłu dysząc ciężko, raz po raz wypowiadając imię jej profesora.

W strzępy poleciał jej stanik, odkrywając delikatne piersi z mocno sterczącymi sutkami. W ślad za stanikiem w strzępy porwał jej majtki. Teraz leżała pod nim – naga, wilgotna i bardzo bardzo chętna. Odsunął się od niej na moment i pozbył się także własnych ubrań. Hermiona spojrzała na niego z półprzymkniętych powiek. Podszedł do niej powoli, jednocześnie energicznie masując swojego penisa. Wszedł na łóżko i pochylił się nad zniecierpliwioną dziewczyną.

- Granger?

- Mmmm?

- Zdajesz sobie sprawę, że jest to absolutnie niewłaściwe?

- Możesz w takiej chwili o tym myśleć?

- Muszę. Muszę wiedzieć, czy jesteś pewna i czy... czy jesteś dziewicą?

- Tak i... tak – odszepnęła i odwróciła głowę. Nie wiedzieć czemu, czuła się zawstydzona tym faktem. Snape złapał jej podbródek i zmusił, aby spojrzała mu w oczy.

- I jesteś świadoma swoich czynów?

- Owszem.

- Czyli świadomie chcesz zostać zerżnięta przez swojego profesora? - uśmiechnął się złośliwie. A to dupek! Nawet w takim momencie musi się z nią droczyć. Uśmiechnęła się słodko i mocno złapała za jego przyrodzenie. Snape warknął z bólu i przyjemności jednocześnie.

- Wiedźma! - syknął konspiracyjnie i po raz kolejny zaatakował jej usta.

Po chwili podniósł się nieco i usadowił wygodniej między jej udami. Przysunął penisa do jej szparki i pocierał jej wejście jakąś chwilę. Hermiona dyszała ciężko, czując jego gorącego penisa tuż przy swojej muszelce. Czekała na pchnięcie, jednak on specjalnie przedłużał tę chwilę. W końcu wszedł w nią. Doskonale czuł jej wilgoć i żar, była tak cudownie ciasna.

Hermiona z kolei, czuła jak wsuwający się twardy i śliski, ale przede wszystkim ogromny narząd rozciąga ją, dając tym samym nieziemską rozkosz. Nie czuła bólu. Wszedł w nią na całą głębokość i teraz posuwał ją rytmicznie. Pochylił się bardziej i pocałował gorąco w usta. Hermiona pragnęła odwzajemnić pocałunek, ale jęki wydobywające się z jej gardła skutecznie jej to uniemożliwiały. Snape skupił więc swoją uwagę na jej dziewczęcym sutku. Lizał go, ssał i od czasu do czasu delikatnie przygryzał, tym samym wzmagając doznania partnerki. Z początku kochali się dość wolno, delikatnie. Nie chciał sprawić jej bólu. Jednak w miarę swoich pchnięć oraz rosnącej żądzy poruszał się coraz szybciej, mocno wchodząc do jej rozpalonego wnętrza. Czuł, jak powoli zbliża się orgazm, jednak ona doszła pierwsza. Wygięła się mocno, wbiła paznokcie w jego plecy i krzyknęła głośno. Mięśnie jej pochwy zaczęły się zwężać, ale on nie przestawał jej posuwać. Wystarczyło jednak jeszcze tylko kilka mocnych ruchów i wystrzelił w nią gorącą spermą. Poruszył się jeszcze kilka razy i opadł obok niej na plecy, wciąż przeżywając swój orgazm. Hermiona sięgnęła do jego krocza i zaczęła delikatnie uciskać jego jądra. Cholerna cnotka – pomyślał – niby taka niewinna, a doskonale wie, jak dogodzić facetowi.

Jego erekcja powoli ustępowała, a on przyciągnął dziewczynę do siebie.

- Gdzieś ty się tego nauczyła? - spytał unosząc prawą brew. Hermiona zaczerwieniła się dziko i mocniej wtuliła w jego pierś.

- To był mój pierwszy raz...

- Yhym... Uważaj, bo uwierzę. Ach, ta dzisiejsza młodzież... - Hermiona nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Snape kontynuował.

- Jedna sprawa nie daje mi spokoju. Coś ty robiła, o tej godzinie, w moim kantorku, hę? Bo nie wierzę, że przez sympatię do nauczyciela.

- No fakt... Przez sympatię wylądowałam tutaj – Hermiona spojrzała na niego zadziornie – a tam... szkoda mówić. Harry jest przekonany, że Malfoy ma coś wspólnego ze zniknięciem Hanny Abbot.

- Ze zniknięciem? Przecież ona wcale nie zniknęła! Na szlabanie u Sprout poparzyło ją jakieś zielsko, ale Poppy nie dawała sobie rady przy leczeniu i dziewczynę przeniesiono do Świętego Munga, ale oczywiście Święta Trójca obrała sobie na cel ratowanie świata...

- Ja czułam, że to się da jakoś racjonalnie wytłumaczyć!

- I dlatego przyszłaś kraść moje ingrediencje... Wszystko jasne...

- No dobrze. Przyznaję, że najmądrzejsze to, to nie było.

- Ja bym tego tak nie nazwał, ale niech ci będzie.

Hermiona ułożyła się wygodniej i zaczęła delikatnie gładzić jego tors.

- A co teraz, panie profesorze? - spytała cicho.

- Po pierwsze przestań już z tym profesorem, kobieto! A po drugie... - Hermiona spojrzała na niego z zaciekawieniem.

- Uważam, że kara była nieadekwatna do przewinienia. Masz się tu pojawić jutro, zrozumiane? Tylko ubierz odpowiedniej. Myślę, że sama peleryna wystarczy. Tylko uważaj na korytarzu, nie chcę by ktokolwiek oglądał, to co będziesz miała pod spodem...

Hermiona nie dała poznać po sobie, jak bardzo wstrząsnęły nią te słowa. I pomyśleć, że był taki moment tego wieczora, gdy chciała rzucić na swojego profesora Obliviate... Severus miał ochotę zdzielić się po głowie za swoje ostatnie słowa. Choć z drugiej strony, cała ta sytuacja działała raczej na jego korzyść. Jego ślizgońska część duszy zatańczyła z radości na myśl o wykorzystaniu tej młodej kobiety. Może nawet obejdzie się bez czarów?

 

środa, 29 grudnia 2010, christina_ro
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Dodaj komentarz »
Komentarze
lolciaa1818
2010/12/29 23:16:08
To ze jestem pierwsza to nic.xd bo zagladam non stop " a nuz cos napsialas!"
a to jaki był rozdział to cud miód więcej !!!
-
lolciaa1818
2010/12/29 23:16:31
P.S u mnie nowość :* zapraszam :)
one-shout2.blog.onet.pl/
-
ines_mp
2010/12/30 08:25:12
Pięknie! Bardzo mi się podobało i mam nadzieję, że będzie do tego jeszcze jedna część? Nie rozumiem, dlaczego tobie się nie podobała końcówka, całkiem zgrabnie wyszła ;) W ogóle wszystko było świetne!A Sev był bardzo severusowaty przez cały czas ;) Ja chcę ciąg dalszy!!
Pozdrawiam,
Ines
-
vampiria22
2010/12/30 10:45:24
nie wiem, dlaczego nie podoba ci się końcówka; jest super! i poproszę kolejną część!!!!!!
-
lolciaa1818
2010/12/30 12:18:32
hah , dziękuję Ci BARDZO !!:*
to naprawdę miłe:)
a co do Nevilla to biedny białej gorączki się nabawił pewnie:P oczy z orbit piana z buzi iiii zawał.xd nie no poważnie to tez bym tak chciała ale obudzić się obok S.... xd


:)
będę informować i prosze o to samo ;*
-
tooffikr
2010/12/30 14:14:28
:) bardzo mi sie podobala zlodziejka ;) przyjecie tez bardzo fajne, jednak w formie gorsze niz zlodziejka. masa powtorzen i niepotrzebnych okreslen typu Snape i Hermiona w scenach z ich udzialem. czasami wystarczy sam czasownik w odpowiednim rodzaju i juz wiadomo. ;) w koncu ani w sypialni ani w skladziku z winem nie bylo z nimi nikogo innego ;) wlasciwie tylko to mi sie rzucilo i draznilo gdy czytalam, jesli cos innego bylo to nie wiem, niestety przyznaje ze bylam zbyt zapatrzona w wizje Seva ubranego w mugolskieczarne ciuchy, z ogniem w oczach!! mmm BARDZO DZIEKUJE za takie miniaturki :) pomysly mi sie podobaja bardzo :) i bede zagladac do Ciebie, wciaz glodna takiego Seva :) pozdrawiam goraco i zycze noych pomyslow i czasu na pisanie :)
-
claudianne95
2010/12/30 16:08:49
Słuchaj... Kocham to opowiadanie! xD Niby miałam ci wytknąć jakieś drobne błędy, ale nie pamiętam o co mi chodziło. Cóż, uwielbiam Seva i Hermionę w dobrych opowiadaniach!
Chcę więcej! :)
Poinformuj mnie na gg o nowym rozdziale na numer 11678643, prooszę :* Dodaj coś szybko!
Pozdrawiam i weny życzę! :) A i przy okazji Happy New Year! :D
-
stary_zgred1
2010/12/30 22:16:25
Wow! Jakie przyjemne opowiadanie.
Aż mnie ochota na zgwałcenie jakiegoś miłego samca naszła :)
Stanowczo, tak podniecających opowiadań nie powinno się czytać, gdy obok nie ma nikogo w łóżku.
-
green.up
2010/12/31 14:17:10
Widzę, że odkryłaś jakąś tajemnice bloxa, bo mimo takiej samej wielkości czcionki to zmieściło Ci się chyba ze trzy razy więcej tekstu niż w rozdziałach "Przyjęcia".
To opowiadanie jest o wiele lepsze niż poprzednie... Znaczy 'lepsze' to może niezbyt adekwatne słowo, jest po prostu inne, a że mi bardziej przypadło do gustu to inna sprawa. Tak krok po korku budowałaś napięcie między nimi i to jest w takich opowiadaniach cholernie podniecające ;)
Końcówka wydaje Ci się nie za dobra, bo prysnął ten czar między nimi, ale wcale nie jest zła. Wiadomo pewne sprawy trzeba było wyjaśnić, a dodatkowo polecenie Snape'a o ponownym spotkaniu dało pole do popisu wyobraźni ;) No chyba, że jednak zdecydujesz się na kontynuacje "Złodziejki" Bardzo mile widziane by to było.
-
green.up
2010/12/31 14:19:44
A jakbyś bardzo chciała, żeby się czepiać to :
"- I co teraz, panno Granger? Była pani bardzo niegrzeczną dziewczynką i zasługuje pani na surową karę powiedział cicho i przesunął językiem po płatku."
Po płatku? o.O Znaczy dobra wiadomo o jaki płatek chodzi, ale na chwilę wybiło mnie to z tego napięcia między nimi :P
-
shanica.ss
2010/12/31 20:09:48
Wow :D
Więcej nie jestem w stanie napisać :D Wyszło Ci to genialnie! :D
-
geesarts
2011/01/01 17:24:42
aaa... !
to jest genialne :D
czekałam już na drugi rozdział od razu, jak skończyłam czytać pierwszy...
ta "Wiedźma!" to było super... :D niesamowite... zastanawiam się, czy będzie jakaś kolejna część... jeśli tak, to czekam z niecierpliwością... :D
pozdrawiam, Gee :)))
-
rosaliesoiree
2011/01/02 16:54:38
Fajne. Popieram poprzedniczki, że końcówka naprawdę jest dobra. Nie masz się czym przejmować. Gratuluję talentu.
Rosalie Soiree.
-
syriuszek89
2011/02/18 01:43:09
"twoim zasranym obowiązkiem jest dbać o nią i... o jej cnotę? No, kurwa, bez przesady..."
Spadłam z fotela ... Cały mój kochany Severus xD
Brak mi słów to było nieziemskie :)
-
magoriana
2011/03/01 11:29:22
Ech, moja droga i co ja mam powiedzieć WOW- brzmi mało inteligentnie, ale chyba najbardziej oddaje to, co myślę o tej miniaturce. I zgadzam się z syriuszek89, w tym cytacie oddałaś Severusa pierwszorzędnie.
Pozdrawiam i weny życzę na dalsze tak sympatyczne miniaturki/historyjki.
p.s.
Zauważ, że nie czepiam się błędów. Powód jest prosty, tak się zaczytałam, że żadnych nie dostrzegłam i nic nie rozpraszało mojej uwagi.
p.s2
Powinnaś dostać jakąś nagrodę za ilość wariacji słownych określających najwrażliwszą część ciała kobiety. Najbardziej urzekła mnie, muszelka.
-
m.92
2011/08/10 02:55:06
Muszę przyznać, że nabrabianie zaległości w czytaniu opowiadań to najprzyjemniejsza z rzeczy, jakie przytrafiły mi się podczas tego lata ;D "Zachciało ci się, durniu, amorów na stare lata", albo "cholerna cnotka"..eehh...gdybym siedziała na krześle, to zapewne bym ze śmiechu z niego spadła. Cóż, takie te moje odpały, że śmieszą mnie drobne, najdrobniejsze sprawy, chociażby takie teksty Severusa ;D
Końcówka nieco smutna, wiesz, z tym wykorzystaniem. Mam nadzieję, że jakaś kontynuacja "Złodziejki" znajdzie się niebawem na blogu :)
Pozdrawiam i zapraszam na silvereyes.blox.pl/html
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 7
zamów newsletter
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog